Początki organizowania się wrocławskiego środowiska amatorów pielęgnowania tych egzotycznych roślin sięgają roku 1962, kiedy to powstał Klub Miłośników Kaktusów "Kaktusik". Jego założycielami byli panowie Henryk Ostrowski i Stanisław Miklaszewski oraz państwo Zofia i Wincenty Pyjkowie, przy współdziałaniu redaktora Lucjana Sochy, ówczesnego kierownika Klubu Dziennikarza, gdzie odbywały sie spotkania. Klub cieszył się dużym zainteresowaniem i nawet miał pochlebne - żeby nie rzec entuzjastyczne - wzmianki w lokalnej prasie. Niestety, wkrótce klub został zmuszony zawiesić swą działalność z uwagi na niesprecyzowane podstawy organizacyjne, a trzeba pamiętać, że w tamtych latach władze podchodziły dość rygorystycznie do takich nieormalnych organizacji społecznych. Ale warto wspomnieć, że w 1962 r. z inicjatywy Klubu w ramach wrocławskiego Święta Kwiatów zorganizowana została pierwsza Wrocławska Wystawa kaktusów.

Gdy w 1966 r. organizowało się Polskie Towarzystwo Miłośników Kaktusów z siedzibą w Katowicach, wśród organizatorów nie zabrakło przedstawicieli środowiska wrocławskiego – tymczasowym przewodniczącym Oddziału Wrocławskiego wybrano wówczas p. Wincentego Pyjka, a p. Zofia Pyjek została członkiem Sądu Koleżeńskiego przy Tymczasowym Zarządzie Głównym.
Oddział Wrocławski został powołany do życia na zebraniu założycielskim w dniu 12 listopada 1966 r., a jego pierwszym przewodniczącym został p. Henryk Ostrowski. Do Zarządu weszli też m. in. panowie Stanisław Miklaszewski i Wincenty Pyjek. Nie bez powodu przytaczam ponownie te nazwiska, gdyż to właśnie wokół tych osób ogniskowała się działalność środowiska wrocławskich kaktusiarzy w pierwszym dziesięcioleciu.
Pan Henryk Ostrowski był organizatorem pracy Oddziału oraz inicjatorem i wydawcą oddziałowego „Biuletynu”, redagowanego przez członków Oddziału. W piśmie tym, którego pierwszy numer ukazał się w 1970 r., poruszane były sprawy hodowlane, zagadnienia z zakresu systematyki i nazewnictwa kaktusów, a przede wszystkim zamieszczane były referaty, wygłaszane wcześniej na spotkaniach. A głównym prelegentem był w tamtych latach doc. dr hab. Stanisław Miklaszewski – pracownik Wyższej Szkoły Rolniczej we Wrocławiu, biolog o imponującej wiedzy, który w sposób systematyczny przedstawiał kolejne rodzaje kaktusów ze szczególnym uwzględnieniem warunków ich występowania na stanowiskach naturalnych. Obaj panowie byli też członkami pierwszego kolegium redakcyjnego ogólnopolskiego czasopisma „Świat kaktusów”.
Państwo Zofia i Wincenty Pyjkowie – właściciele gospodarstwa ogrodniczego, dla których kaktusy były przede wszystkim ulubionym hobby, a nie źródłem dochodu – byli od samego początku współorganizatorami ruchu kaktofilskiego we Wrocławiu. Oboje Imponowali znajomością licznych rodzajów i gatunków kaktusów oraz wiedzą praktyczną dotyczącą ich uprawy. Ich kolekcja, największa na Dolnym Śląsku, była podstawowym źródłem „zaopatrzenia” dla wielu miłośników kaktusów.
Poza podstawową działalnością, która miała miejsce na comiesięcznych zebraniach członków Oddziału, ważnym elementem akcji popularyzatorskich były wystawy kaktusów. Choć wystawy takie odbywały się już wcześniej, o czym wyżej wspomniałem, to pierwsza wystawa pod szyldem Oddziału Wrocławskiego PTMK została urządzona w lipcu 1968 r. w salach Domu Kultury „Starówka”, gdzie mieściła się siedziba Oddziału. Zarówno ta wystawa, jak i następne wpisały się trwale w tradycję wrocławskiego Święta Kwiatów.
Gdy dzisiaj śledzę historię Oddziału, opisaną szczegółowo przez p. Ostrowskiego w dziesięciolecie działalności w oddziałowym „Biuletynie” (Nr 2/1976), to w pełni zgadzam się z jego opinią, że był to „okres pionierski, w którym wypracowano i ugruntowano podstawy dalszej owocnej, a co ważniejsze, nieprzerwanej działalności Oddziału.”
Satysfakcjonującym niewątpliwie zwieńczeniem pierwszego dziesięciolecia działalności było dla członków Oddziału przyjęcie p. Stanisława Miklaszewskiego w poczet członków Międzynarodowej Organizacji dla Badań Sukulentów (IOS). Miało to miejsce na Kongresie IOS, który odbył się w dniach 5-13 września w Barcelonie. Pan Miklaszewski był pierwszym Polakiem – członkiem tej prestiżowej organizacji.

Ale jak mówi przysłowie – historia kołem się toczy. I po latach tłustych, często przychodzą lata chude. I gdy pierwsze dziesięciolecie kończyło się w optymistycznych nastrojach, to kolejne zaczęło się jak najgorzej. Nieoczekiwana śmierć p. Wincentego Pyjka na początku 1977 r. była bolesną stratą nie tylko dla jego najbliższych, ale także dla całego dolnośląskiego środowiska miłośników kaktusów, którego był aktywnym działaczem. Rok 1977 był także ostatnim, w którym ukazywał się jeszcze oddziałowy „Biuletyn”. Narastające na przełomie lat 70. i 80. napięcia społeczno-polityczne w naszym kraju nie sprzyjały kultywowaniu hobby. W działalności Oddziału dawał się zauważyć wyraźny regres. W latach 1979-1981 systematycznie spadała liczba członków, a jak wspomina ówczesny przewodniczący, kol. Jerzy Bartylak, najbardziej przykrą sprawą był fakt, że z różnych przyczyn na spotkania przestali przychodzić niektórzy wieloletni członkowie. W tym miejscu wypada zaznaczyć, że kol. Bartylak w tym trudnym okresie odegrał ogromną rolę. Dzięki swej aktywności, przygotowywaniu większości prelekcji, organizowaniu własnym wysiłkiem choćby niewielkich wystaw i prowadzeniu większości spraw administracyjnych, nie dopuścił do zaprzestania działalności Oddziału.
Taką nienajlepszą sytuację w Oddziale poznałem z autopsji, gdyż właśnie wtedy, na początku 1981 r. trafiłem do Towarzystwa. Ponieważ wówczas każdy chętny do społecznej pracy był na wagę złota, jeszcze w tym samym roku powierzono mi w Zarządzie obowiązki sekretarza (którą to funkcję pełnię do dzisiaj). Zanim jednak Zarząd w nieco odmienionym składzie zdążył zabrać się do pracy, zamiast następnego spotkania odbył się ... stan wojenny! I znów kolejny rok spisaliśmy na straty.
Ale działania podjęte w następnych dwóch latach i położenie większego nacisku na rozreklamowanie Towarzystwa w społeczeństwie Wrocławia, poprzez informacje prasowe o spotkaniach i organizowanie okolicznościowych wystaw kaktusów (dwukrotnie w ciągu roku – z okazji majowych Dni Wrocławia i lipcowego Święta Kwiatów), a także przeniesienie spotkań do nowej siedziby w klubie „Firlej”, przyniosły spodziewane efekty – pod koniec 1984 r. liczba członków Oddziału wzrosła do 49 osób! Mogliśmy uznać, że kryzys został zażegnany.
Działalność Oddziału w następnych latach (przewodniczącymi byli kolejno kol. Lech Borowiec i Marek Wanat) przebiegała w dość komfortowych warunkach klubu „Firlej”, gdzie odbywały się nasze comiesięczne spotkania i gdzie mogliśmy urządzać tradycyjne wystawy. Do rytuału należały też wizyty w szklarniach p. Zofii Pyjek, której kolekcja w dalszym ciągu należała do wiodących. Dobra praca Oddziału owocowała wysoką liczbą członków, która cały czas oscylowała wokół 50 osób.
Na początku lat dziewięćdziesiątych, po kolejnych zakrętach historii, otworzyły się przed nami nowe możliwości – odkryliśmy kaktusiarstwo czeskie, z którego siły i znaczenia prawdę mówiąc nie zdawaliśmy sobie sprawy. A ta siła tkwiła w kilku tysiącach (!) hobbystów i tyluż mniejszych i większych kolekcjach. Do tego bogata literatura fachowa i regularnie co kwartał ukazujące się czasopismo na wysokim poziomie. Uzyskaliśmy dostęp do prawdziwego kaktusowego eldorado! Nawiązaliśmy liczne, przyjacielskie kontakty i odtąd systematyczne wyjazdy do naszych południowych sąsiadów stały się ważnym elementem oddziałowej działalności. Nieograniczony wręcz dostęp do nasion i roślin znacząco wzbogacił nasze kolekcje. Bierzemy też udział w organizowanych w Czechach dużych kaktusowych imprezach.

Nie udało nam się jednak utrzymać wszystkich tradycyjnych form działalności. Zaniechaliśmy mianowicie z różnych względów organizowania kaktusowych wystaw – ostatnia odbyła się bodajże w 1990 r. Późniejsze próby spełzły na niczym. Wpływ na to miało zapewne kolejne przeniesienie siedziby, tym razem do Ogrodu Botanicznego, który ma własną stałą ekspozycję sukulentów, ale myślę, że przede wszystkim zabrakło nam już zwykłego entuzjazmu. W czasach słusznie minionych, gdy działaliśmy pod auspicjami Domu Kultury „Starówka” (dotyczy to także klubu ”Firlej”), mieliśmy zapewnioną bezpłatną salę wystawową, a w razie potrzeby także transport do przewozu roślin. Bywało, że w czasie lipcowego, wakacyjnego Święta Kwiatów organizowaliśmy dużą wystawę w dwie osoby. Ale mieliśmy poczucie, że ta wystawa jest ważna, także dla innych. W takiej atmosferze można góry przenosić – dla samej satysfakcji. Tymczasem postępująca po 1989 r. komercjalizacja życia społecznego, w tym także działalności kulturalnej, sprawiła, że organizatorzy różnych imprez i targów ogrodniczych chętnie zapraszają nas do udziału, ale na nasz koszt. No cóż, teoretyk innego systemu twierdził, że byt kształtuje świadomość.
Na szczęście dziś wystawy w działalności Oddziału nie odgrywają już takiej roli popularyzatorskiej, jak niegdyś. Teraz, w dobie niesamowitego rozwoju rozmaitych środków przekazu i komunikacji, rolę tę z powodzeniem wypełnia internet. Wystarczy w internetowej przeglądarce wklepać hasło „kaktusy”, by uzyskać dostęp do interesujących nas informacji. Dlatego dziś bardzo ważną sprawą jest posiadanie przez Oddział internetowej witryny. W ostatnich latach tą drogą trafiła do naszego Oddziału zdecydowana większość nowych członków. Duża w tym zasługa naszego kolegi, Tomka Romulskiego, twórcy internetowej strony Oddziału. Warto dodać, że jego wielka energia znajduje ujście także w redagowaniu interesującego czasopisma „Kaktusy i inne”
Z powodzeniem natomiast od dwóch lat wydajemy ponownie oddziałowy biuletyn, tym razem pod nazwą „Kaktus Express”, oparty na koncepcji rejestrowania ciekawszych prelekcji wygłaszanych na spotkaniach. Wcześniejsza próba reaktywacji „Biuletynu”, którego wydawania zaprzestano w 1977 r., nie powiodła się (w 1989 r. ukazały się jedynie trzy zeszyty). Mam nadzieję, że tym razem będzie to trwałe wydawnictwo, ukazujące się raz na kwartał.

Żeby być konsekwentnym, powrócę jeszcze na chwilę do personaliów. W 1990 r. funkcję przewodniczącego Oddziału objął kol. Eugeniusz Giernalczyk. Powierzając mu po raz pierwszy rolę „sternika”, nie przypuszczaliśmy (a on sam zapewne też nie), że ta kadencja potrwa 14 lat! Swoisty rekord, ale to tylko dobrze świadczy o jego społecznej pracy. Warto podkreślić, że w tym okresie skład całego Zarządu był bardzo stabilny – oprócz niżej podpisanego, także p. Hilda Pawłowska jako skarbnik i p. Jadwiga Poderska jako bibliotekarz pełniły swe funkcje nieprzerwanie.
Obecnie przewodniczącym ponownie został wybrany, nieustająco aktywny, kol. Jerzy Bartylak, stając się nieoczekiwanie łącznikiem pomiędzy pierwszym dziesięcioleciem (jest członkiem Oddziału od 1970 r.), gdy w latach 1975-1978 pełnił funkcję sekretarza, i obecnym jubileuszem.
I jeszcze dwie ważne osoby, które najlepiej świadczą o ciągłości w działaniu Oddziału Wrocławskiego i których znaczenie chciałbym tutaj podkreślić – członkinie Oddziału od chwili jego powstania, aż do chwili obecnej – zawsze aktywna p. Maria Składzień i wspominana już wyżej p. Zofia Pyjek. Toteż z wielką satysfakcją przyjęliśmy wiadomość o przyznaniu p. Zofii Pyjek tytułu honorowego członka PTMK na ostatnim Walnym Zjeździe Towarzystwa w dniu 7 października 2006 r. Gratulujemy!

Tą krótko zarysowaną historię naszego Oddziału chciałbym zakończyć cytatem ze wspomnień pierwszego przewodniczącego, p. Henryka Ostrowskiego, podsumowujących pierwsze dziesięciolecie, dedykując jednocześnie te słowa naszym młodszym, aktywnym Koleżankom i Kolegom:
„Osobną satysfakcją napawa fakt, że Oddział Wrocławski pracuje i jest aktywny bez przerwy od chwili powstania – do dni dzisiejszych! Zmieniały się siedziby, przychodzili i odchodzili ludzie, ścierały się poglądy i opinie, ale wszechstronna aktywność Oddziału trwała i trwa nadal.”
Nic dodać, nic ująć.

Tadeusz Nycz
sekretarz Oddziału

(artykuł ukazał się w czasopismach: Kaktusy i inne, Kaktus Express)

| O nas

| Historia

| Program spotkań

| Zarząd oddziału

| Wspomnienia